Wróć do strony głównej Adwokata Wielkopolskiego < cofnij

Posiedzenie plenarne NRA i Nadzwyczajny Zjazd Radców Prawnych

2014-11-20

21/22 listopada 2014 r. odbędą się dwa ważne dla środowisk prawniczych wydarzenia. W Krakowie znierze się Plenarne Posiedzenie Naczelnej Rady Adwokackiej. Spodziewana jest dyskusja w sprawie wniosku NRA do trybunału Konstytucyjnego w sprawie zbadania zgodności z Konstytucją nowelizacji KPK przyznającej radcom prawnym uprawnienia obrońców.


W Warszawie odbędzie się Nadzwyczajny Zjazd Radców Prawnych, w trakcie którego spodziewane jest przyjęcie nowego Kodeksu Etyki Radcy Prawnego.


O tych wydarzeniach mówi Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej adw. Andrzej Zwara w dwóch wywiadach opublikowanych na łamach Rzeczypospolitej.

Rzepa_Prawo

Andrzej Zwara

Są granice, których nie wolno przekraczać


Jestem przedstawicielem zawodu zaufania publicznego. Z roku na rok wciąż słyszę, że takich jak ja jest w Polsce coraz więcej. Czy na pewno? Właśnie się dowiaduję, że pojawiają się propozycje, które z tego statusu wykluczą 30 tysięcy radców prawnych.

Mówiąc „zawód zaufania publicznego", nie mam na myśli artykułu 17 konstytucji dającego takim zawodom prawo do własnego samorządu sprawującego nad nim pieczę. Nie mam też na myśli specjalnych ustaw, składek, sądownictwa dyscyplinarnego, własnego systemu kształcenia, prawa do opiniowania i udziału w procesach legislacyjnych. Nie. Chodzi o fundamenty prawniczego zawodu zaufania publicznego: tajemnicę zawodową i cechujące się zaufaniem stosunki między klientem a jego prawnikiem. Te dwa elementy stanowią warunki, które musi spełnić każdy z nas, by mógł być nazywany przedstawicielem zawodu zaufania publicznego. One budują wiarygodność, niezależność pełnomocnika. To powinny być priorytety w zawodzie zaufania publicznego. Ułatwienia w wykonywaniu zawodu, w tym te ukierunkowane na zwiększenie zysku, nie mogą przysłonić wspomnianych priorytetów. Jest bowiem granica, której profesjonalnym prawnikom przekroczyć nie wolno. Tą granicą jest interes społeczny i jego fundament – prawo do zaufanego doradcy i obrońcy będącego powiernikiem tajemnic.

Ostatni moment na dyskusję

Dlatego choć staram się nie zabierać głosu w sprawie działań samorządu radców prawnych, tym razem tę regułę łamię. Adwokaci i radcowie to dwa najliczniejsze zawody zaufania publicznego i dlatego nie mogę przejść obojętnie wobec ostatnich pomysłów samorządu radcowskiego. Otóż specjalnie powołany zespół ds. opracowania nowego kodeksu etyki radcy prawnego przygotował w celu przedłożenia Nadzwyczajnemu Krajowemu Zjazdowi Radców Prawnych projekt kodeksu etyki radcy prawnego. Zjazd ten zaczyna się za kilka dni. Zatem to ostatni moment na dyskusję, ostatni moment na apel o rozwagę. Tym bardziej konieczny, że niektóre postanowienia nie znalazły jednomyślności również wśród autorów projektu.

W przedłożonym projekcie kodeksu etyki czytamy w artykule 18: „Radca prawny, przeciwko któremu prowadzone jest postępowanie grożące zastosowaniem sankcji karnych, administracyjnych lub dyscyplinarnych, może ujawnić organom prowadzącym postępowanie informacje i dokumenty objęte tajemnicą zawodową, tylko w takim zakresie, w jakim jest to niezbędne dla ochrony jego praw. Odnosi się to także do prowadzonego przez radcę prawnego sporu związanego ze świadczoną pomocą prawną".

Co z tego wynika? Otóż radca, który – co warto przypomnieć – niedługo nabędzie uprawnień do obrony w procesach karnych, przeciwko któremu prowadzone jest dowolne postępowanie, nawet błahe, może ujawniać tajemnice klientów i, co więcej, będzie to zgodne z kodeksem etyki. Idźmy dalej. Obrońca, który dla obywatela ma być wsparciem, opoką, a często ostatnią deską ratunku w sporze z aparatem państwa, będzie mógł dowolnie decydować, co temu państwu ujawnić, gdy tylko państwo zagrozi obrońcy jakąś sankcją.

To, że prokuratura i różne organy wymiaru sprawiedliwości nierzadko próbują skruszyć tajemnicę adwokacką, nie jest dla mnie niczym nowym. Zawiadomienia o takich sprawach wpływają regularnie, coraz częściej też w takich sprawach interweniuję jako prezes NRA. Jak do tej pory zakusy państwa udawało się skutecznie odpierać. Dlaczego? Bo byliśmy silni i solidarni, bo oba samorządy były zdecydowane i uważały tajemnicę zawodową za świętość.

Wyłom w tajemnicy

Idźmy jeszcze dalej. Otóż ten kontrowersyjny przepis dopuszcza również np. sytuację, że radca, tocząc spór z sądem – powiedzmy o wysokość kosztów zastępstwa z urzędu – będąc w zgodzie z etyką, swobodnie będzie mógł ujawniać informacje o okolicznościach sprawy objęte przecież tajemnicą obrończą!

Tajemnica to tajemnica. Dopuszczenie możliwości ujawniania informacji nią objętych, nawet obwarowane licznymi warunkami, to wyłom niebezpieczny i podważający istotę zawodu zaufania publicznego. Co gorsze, propozycja wychodzi z samorządu zawodowego zawodu zaufania publicznego.

Na kształt i obraz tego zawodu wpływa coś jeszcze. To szczególna bezpośrednia relacja z klientem. Relacja adwokata bądź radcy z klientem, nie zaś relacja pośrednika, naganiacza, akwizytora. To zaufanie klienta do prawnika, pochodzące z życzliwej rekomendacji lub własnego doświadczenia. To świadoma decyzja klienta, komu powierza często swój majątek, dorobek, a nierzadko wolność.

Wybór właściwego obrońcy czy pełnomocnika nie powinien być przedmiotem handlu, targów, ukrytych prowizji, realizacji planów sprzedaży agencji pośrednictwa w zdobywaniu klientów.

Byłem i jestem dumny z tego, że nie wszystko w naszych zawodach poddane jest regule gry finansowej. Gdy jednak czytam propozycję kodeksu etyki radców, widzę, że nawet i to autorzy projektu chcą zmienić, zmieniając reguły szczególnej i bezpośredniej relacji z klientem. Otóż z artykułu 39 projektowanego kodeksu radców dowiaduję się, że radca prawny będzie mógł korzystać z odpłatnego pośrednictwa.

Pojawią się więc ludzie, którzy będą wprost zarabiali na naganianiu klientów radcom. Ktoś powie, znak czasu, wolny rynek, konkurencja itp. Odpowiadam na to apelem o głęboką refleksję. Kim będą bowiem ci pośrednicy? Ich przecież żaden kodeks etyki nie będzie obowiązywał. A jeśli post factum okaże się, że działali niezgodnie z zasadami wyrażonymi w kodeksie radców prawnych, to co zrobią korzystający z ich usług radcy? Rozwiążą umowy z klientami, przymkną na to oko? Jak będą wynagradzani ci pośrednicy? Procent od umowy z klientem, stały ryczałt? Gdzie w tym tajemnica zawodowa? To ważne pytania, jednak bez odpowiedzi. Czy o tym zwolennicy nowego kodeksu etyki radców pomyśleli? Mam wrażenie, że pochylili się jedynie nad tym, jak ułatwiać pozyskiwanie klientów, nie dostrzegli zaś, że znajdują w ten sposób furtkę, by zdjąć z barków radców podstawowe obowiązki przedstawiciela zawodu zaufania publicznego.


Reguł się przestrzega

Czym zatem w zakresie sposobów pozyskiwania klienta ten zawód będzie się różnił od – dajmy na to – doradców prawnych czy od kancelarii odszkodowawczych? Nie wiem.

Jako adwokat jestem głęboko przekonany, że owszem, zawody zaufania publicznego mają pewne profity w postaci własnego samorządu, ale za to mamy również obowiązki; musimy prezentować pewną szczególną, w niektórych chwilach niezłomną postawę. Coś za coś. Czytając zaś projekt kodeksu etyki radców, mam wrażenie, że autorzy propozycji chcą zjeść ciastko i mieć ciastko. Tak się nie da.

Wiele razy byłem pytany przez dziennikarzy, czy nie obawiam się, że skoro radcy będą mogli bronić w procesach karnych, a jednocześnie będą mogli pracować na etatach, to adwokaci zaczną przepisywać się do radców. Odpowiadałem, że bycie adwokatem to przecież nie tylko kwestia nazwy samorządu, wysokości składki czy uprawnień. Teraz zapewne będę atakowany, że powyższy artykuł to właśnie wyraz obawy przed konkurencją ze strony radców. W odpowiedzi na to mogę stanowczo powiedzieć: jestem przedstawicielem zawodu zaufania publicznego, a zaufania nie buduje się tytułem pisanym przed nazwiskiem, lecz zasadami, których należy przestrzegać. Dlatego właśnie chcę podkreślić, jak wielką szkodą dla środowiska radców prawnych byłoby zmarnowanie dotychczasowego dorobku tego zawodu jako zawodu zaufania publicznego.

Rzepa_Prawo

Nie chcę budować okopów między korporacjami

Rz: Podoba się panu pomysł, by Naczelna Rada Adwokacka mogła przedstawiać swojego kandydata na urząd prokuratora generalnego? Nie dostrzega pan w tym żadnych zagrożeń?


Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej: Bardzo mi się podoba, choć wiem, że nie wszyscy są zadowoleni. Znam najnowszą uchwałę Krajowej Rady Prokuratury i w pewnym sensie nawet rozumiem ten sprzeciw. Jak to zwykle bywa, nowy i przełamujący stereotypy pomysł będzie budzić w pewnych kręgach emocje, czasem nawet duże. Proszę pamiętać, że u podstaw oddzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego legła zasada apolityczności, niezależności i niezawisłości prokuratora generalnego. To funkcja, którą sprawować powinna osoba gwarantująca asertywność wobec prób wpływów politycznych. Trzeba skończyć z dyskryminacją zawodu adwokata.

Propozycja ministra sprawiedliwości to krok w kierunku zakończenia dyskryminacji?


Adwokat to zawód zaufania publicznego dobrze przygotowany do takiej roli, jeśli chodzi o niezależność czy apolityczność. Oczywiście, że taki kandydat musi prezentować również wybitną znajomość prawa karnego, procedury karnej, musi rozumieć wymiar sprawiedliwości. Dobrze by było, gdyby prezydent mógł wybierać najlepszego kandydata na prokuratora generalnego także spośród osób wolnych od różnego rodzaju prokuratorskich zależności wewnątrzśrodowiskowych. A przy tym mającego zdolności menedżerskie, bez których w zawodzie adwokata trudno osiągnąć sukces. Poszerzenie gremium ludzi, z których wybierany jest prokurator generalny, o doskonałych prawników mających inne doświadczenia niż praca w prokuraturze tylko wzbogaci tę instytucję. Nie może to być jednak jakikolwiek adwokat. Powinien to być wybitny autorytet.


Macie takich na listach w adwokaturze?


Oczywiście. Jeśli się spojrzy na nasze listy, to ujrzy się na niej wiele nazwisk najwybitniejszych ludzi nauki. To wręcz światowa czołówka. Jesteśmy profesją, która ma bodaj najliczniejszą reprezentację naukową, a już na pewno w dziedzinie prawa karnego i procedury karnej. Są wśród nas także znakomici praktycy prawa, obrońcy z wieloletnim doświadczeniem.


Ma pan gotowe konkretne nazwiska?


Absolutnie nie. Nie mam na myśli żadnych konkretnych osób, choć proszę mi wierzyć. Formalne warunki spełnia dziś wielu adwokatów. Jest ze szkodą dla nas wszystkich, że nie możemy przedstawić prezydentowi dobrych kandydatur tylko dlatego, że w chwili rekomendowania osoby takie wykonują zawód adwokata.


Zmieńmy temat – Okręgowa Rada Adwokacka w Katowicach zwróciła się do NRA, by ta zaskarżyła do Trybunału Konstytucyjnego przepis uprawniający radców prawnych do występowania w sprawach karnych. Czy rada zdecydowała już, co z tym zrobi?


To nie tylko uchwała rady z Katowic, jest ich więcej. Będziemy o tym dyskutować 21 listopada na posiedzeniu plenarnym NRA. Argumenty za i przeciw już przedstawiono. Sprawa wcale nie jest taka prosta i jednoznaczna. I pojawiają się również inne zarzuty wymagające oceny konstytucyjności nowych uregulowań.

W lipcu 2015 r. zmieni się proces karny i każdemu oskarżonemu, który sobie tego zażyczy, trzeba będzie zapewnić na koszt państwa obrońcę z urzędu. Tymczasem kwota 200 mln zł rocznie, którą przeznaczono na ten cel, na pewno nie wystarczy. Prawo do obrony nie może być limitowane pulą środków na wynagrodzenia obrońców. Bo co się stanie, jeśli środków zabraknie? Wymiar sprawiedliwości przestanie działać? Czy może raczej dotychczasowym sposobem ustali się stawki urzędowe za obronę poniżej wszelkich dopuszczalnych granic, wymagając od obrońców, by pracowali za pół darmo? Tylko czy można realizować zadania państwa przymusową i iluzorycznie płatną pracą obrońców?


NRA zaskarży przepis czy nie?


Nie wiem dziś, jakie będzie zdanie większości. Przesądzimy o tym w głosowaniu. Ja osobiście uważam, że poziom finansowania urzędówek jest nieadekwatny do potrzeb, a prace legislacyjne w tej materii oparte były od samego początku na błędnym założeniu. Jeżeli chcemy w nowej formule procesu karnego zapewnić realną pomoc prawną, to należy pilnie zreformować cały system finansowania pomocy prawnej z urzędu, bo dziś jest on niewydolny. I w tej właśnie sprawie pokusiłbym się o kontrolę konstytucyjną. W kwestii nowych uprawnień radców nie chcę budować okopów między korporacjami.


Czyli pozostanie bez zmian?


Walczyliśmy do końca, ale nie w imię samorządowych interesów, lecz dla dobra ogółu. Przyznawanie nowych uprawnień z rewolucją w procesie karnym jest niebezpieczne. Wszyscy się boją nowego procesu – i adwokaci, i prokuratorzy, i sędziowie. Skoro więc wszyscy będą się go uczyć, to może niech uczą się też radcowie. Czym innym jest obawa, jak będzie działał nowy system, a czym innym nauka procesu karnego od podstaw. Adwokaci, prokuratorzy, sędziowie muszą dostosować swoją praktykę do zmienionych przepisów, tymczasem radcowie prawni muszą się nauczyć w praktyce procesu karnego.
Na tym polega różnica i dlatego nie wiem, czy to był dobry eksperyment. Porównałbym to do operacji na stole chirurgicznym, kiedy wchodzą nowe techniki leczenia operacyjnego.
Komu mimo wszystko bezpieczniej oddać skalpel: chirurgowi czy stażyście?


Uwagi do tekstu prosimy zgłaszać na adres poczty elektronicznej: adwokatmajewski@me.com